To jest ten moment, kiedy marzenia o podróżach przestają wystarczać. Czas działać – bo świat czeka. Pełen zapierających dech widoków, ludzi, którzy poszerzają horyzonty, i miejsc, gdzie można odnaleźć siebie na nowo. Podróże to sposób na odkrywanie granic – tych zewnętrznych i tych wewnętrznych. Nowe miejsca, przygody i niezapomniane chwile czekają . Ruszam, bo życie jest za krótkie, by stać w miejscu.
Witajcie na „Podróży do Raju”! Chcę pokazać Wam świat z perspektywy osoby, dla której każda podróż to świeże spojrzenie na życie. Moje pierwsze kroki prowadzą do Indonezji, kraju, gdzie tysiące wysp składają się na jedyny w swoim rodzaju patchwork krajobrazów i kultur. Jestem gotowy, by odkrywać to miejsce – a Wy?
Jak każda wielka przygoda, ta też rozpoczęła się niespodziankami. Mój lot na Bali miał odbyć się o 8:30, ale bez wcześniejszej informacji został przesunięty na 6:30. Bez przygotowania czekał mnie cały dzień na lotnisku – aż do 15:30. Bali przywitało mnie późnym wieczorem, co oznaczało jeszcze godzinną podróż do Kuty, gdzie miałem zarezerwowany hotel na pierwszą noc. Kiedy w końcu dotarłem na miejsce, była już noc, a mój zarezerwowany hotel czekał na mnie… trochę inaczej, niż się spodziewałem. Ale nie dałem się zniechęcić – to tylko część przygody!
Jeśli planujecie podobną podróż, polecam zarezerwować miejsce na przynajmniej dwa dni – lotniska i przesunięcia mogą zmienić wasze plany w mgnieniu oka!

Plan jest prosty – wykorzystać miesiąc, by poczuć, co kryje w sobie Indonezja. Pierwszy dzień spędzam na Bali, potem ruszam na trzy dni na Nusa Lombongan – wyspę, gdzie klify spotykają ocean, tworząc widoki jak z pocztówek. Później wracam na Bali na jeden dzień i stamtąd lecę do Jakarty. Stamtąd czeka mnie podróż w stronę wulkanu Bromo. Jeśli kiedykolwiek myśleliście o podobnej wyprawie, polecam zobaczyć hotele na Nusa Lembongan Nusa Lembongan oraz zakwaterowanie w Jakartcie. Każde miejsce ma tu swój niepowtarzalny klimat.

Pierwszy nocleg był… no cóż, ciekawym doświadczeniem. Zarezerwowany pokój różnił się od tego, co widać było na zdjęciach. Brudny prysznic, stare wyposażenie – na pewno nie było to miejsce z katalogu. Ale za 13 EUR za noc, może się człowiek trochę uśmiechnąć i wziąć to na klatę. Jeśli cenicie sobie komfort, sprawdź oferty w okolicy lepiej dopłacić i uniknąć niepotrzebnych „przygód”.
Pierwsze nagrania na Bali szybko przypomniały mi, jak nieprzewidywalne potrafią być podróże. Kamera zawiodła, a niektóre pliki zniknęły, pozostawiając czarny ekran lub sam dźwięk. Takie wyzwania uczą, by być przygotowanym – inwestycja w profesjonalny sprzęt to inwestycja w spokój podróżnika. Każda przygoda niesie lekcje, a ta nauczyła mnie, by zabierać więcej zapasowego sprzętu.
Bali ma w sobie coś wyjątkowego – coś, co sprawia, że chce się odkrywać każdy zakątek. Od plaż, które wydają się wieczne, po urokliwe uliczki z knajpkami i lokalnymi warungami – ta wyspa jest pełna kontrastów, które składają się na jej niepowtarzalny urok. Odkrywanie bez planu, w nieznanym kierunku, to część magii tego miejsca.
To dopiero początek mojej podróży – przed nami Nusa Penida, Jakarta i wulkan Bromo. Jeśli jesteście ciekawi, co dalej, zapraszam do subskrybowania bloga i śledzenia kolejnych wpisów. Każdy dzień to nowa lekcja i nowe doświadczenie. Dziękuję, że jesteście ze mną w tej podróży – razem odkryjemy, co kryje w sobie Indonezja!
REKLAMA