Z Canggu do Dżakarty

 Powrót do Jakarty – dzień pełen wyzwań i refleksji

Czasami podróż bywa nieprzewidywalna, a każda chwila przynosi nowe wyzwania. Dzisiejszy dzień to mieszanka spokoju poranka w Canggu, wyścigu z czasem na lotnisko i zmagania z opóźnieniami lotniczymi, które są częstym elementem podróży po Azji.

Poranek w Canggu – plaża, kawa i pakowanie

Dzień rozpoczął się leniwie, z widokiem na plażę w Canggu, gdzie surferzy od świtu łapali fale. Powietrze było rześkie, a atmosfera na plaży idealna do obserwowania porannych treningów i spacerów. Rozmowa z fotografami, którzy robili zdjęcia surferom, przypomniała mi, jak różnorodne historie można usłyszeć, będąc w ruchu.

Po chwili relaksu przyszła pora na pakowanie i śniadanie. W takich chwilach cenię sobie prostotę – plecak, wygodne krótkie spodenki i dobra kawa to moje must-have w podróży. W Canggu spędziłem krótki, ale intensywny czas. Miejsce pełne życia i energii, jednak tym razem nie dane było mi zostać na dłużej.

Droga na lotnisko – walka z czasem i wspomnienia

O godzinie 10 wyruszyłem z hotelu, zamawiając transport przez Grab. Trasa z Canggu na lotnisko w Denpasar zajęła nieco ponad pół godziny – co było miłym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę ruch na Bali. To kolejny dowód na to, że warto planować z zapasem czasu.

Niestety, mój lot do Jakarty został przesunięty – znowu. Tym razem na 17:30, co oznaczało dodatkowe godziny oczekiwania na lotnisku. Pamiętajcie, by w takich sytuacjach zawsze mieć przy sobie książkę, słuchawki czy po prostu dobry humor.

Super Jet – linie lotnicze i lekcje na przyszłość

Lotnisko w Denpasar różni się od europejskich portów lotniczych. Tu proces odprawy wymaga wydrukowanego biletu, a kod w telefonie często nie wystarcza. Na przyszłość – zawsze sprawdzajcie procedury, by uniknąć niepotrzebnego stresu.

Sam lot miał trzygodzinne opóźnienie. Super Jet, którym leciałem, okazał się mniej „super”, niż sugeruje nazwa. Jednak po całym dniu pełnym czekania, widok świateł Jakarty z powietrza wynagrodził mi to w pełni.

Powrót do Jakarty – miasto nocą

Wylądowałem w Jakarcie późnym wieczorem, ale to miasto nigdy nie śpi. Czekała mnie jeszcze godzina jazdy do hotelu, ale widok ulic Jakarty nocą był niezapomniany. Mimo zmęczenia, poczułem wdzięczność za każdą chwilę tej podróży – za wyzwania, lekcje i niezapomniane doświadczenia.